kate: a ja idę się kąpać *rzekła i poszła*
kate: *doznała olśnienia*
ban: oj?
ban: w wannie?
kate: do ryja!
kate: przeżuwać!
kate: i do żołądka!
ban: oj?
kate: ewentualnie potem wyrzygać!
kate: ale to by yło marnotrawstwo.

o dużą pizzę na łebka jej chodziło. bo za trzy tni one hell of a wild night in pabianice. u mnie czyli. to pisałem ja. kruchy frezyj. albo frezjusz.